przy Oddziale PTTK Ziemi Gliwickiej

Klub Krajoznawstwa i Ochrony Przyrody

Karnawał trwa! Hej, choinka, choinka…

Gliwice 24 stycznia 2015 r.

Karnawał trwa! Hej, choinka, choinka…

Tym razem wycieczka zaczynała się skoro świt jazdą autobusem do Żernicy o 7.31, czyli o godzinie , zważywszy porę roku, boleśnie za wczesnej.

Po drodze ciągle dosiadali klubowicze oraz inne osoby znane i nieznane, aż zebrało się nas dwadzieścia troje. Trasa wędrówki wiodła przez las, ku leśniczówce w Smolnicy, gmina Sośnicowice, gdzie stoi wiata zasobna w bezpieczne palenisko. Droga była dość nudna, bo pogoda paskudna, niebo ołowiane, zimno wilgocią wzmacniane, a wiatr wszędobylski i przenikliwy. W takich warunkach trudno podziwiać uschnięte badyle, gołe drzewa i wdeptany w błoto materac starego listowia. Ciekawe były tabliczki z nazwami szlaków, m.in. szliśmy Zakazanym Chodnikiem, nie śpiewając „Zakazanych piosenek”. Po drodze z rzadka mijało się jakieś całkiem nowe „rezydencje” staro- i nowobogackich.

Aż oto u kresu znużenia zamajaczyła na horyzoncie docelowa wiata. Była duża i pojemna, a przy jej boku, jakby na straży, rozkładała ramiona ogromna choinka, którą wnet przystrojono. Pan Leśniczy przywitał nas przyjaźnie i wyposażył w niezbędne do zamiarów akcesoria. Panowie szybciej się uwinęli z porąbaniem polan i rozpaleniem ogniska niż Panie z uprzątnięciem ław i stołów oraz rozpakowaniem przyniesionych wiktuałów. Zaraz też poszły w ruch szpikulce , kiełbaski i zmarznięte dłonie przytuliły się do ogniska. Błogosławione ciepło rozchodziło się wokół, na wyprzódki z gryzącym dymem, a już za chwilę skwierczał tłuszcz kapiący z kiełbasek i roznosił mniamuśny zapach. Wokół wrzało, namnożyło się bowiem samozwańczych podczaszych i podstolich, którzy biegali wokół z nalewkami i innymi płynami potocznie zwanymi napojami wyskokowymi, a także z tackami rozmaitych zakąsek i smakołyków. Trudno się było opędzić i oprzeć poczęstunkom, tym bardziej że przykład tych, co nie odmawiali, działał jak epidemia dobrego humoru, nieskrępowanej radości, wybujałej witalności oraz nad wyraz kordialnych zachowań. W dal niosło śpiewem i śmiechem, śpiewali wszyscy, nawet ci , co nie lubią albo się wstydzą. Gdy rytmy stały się porywająco skoczne, ileś osób ruszyło w tany, zaś w momencie kulminacji tanecznej gorączki, ognisko otoczył krąg splecionych rękami, pląsających ochoczo zabawowiczów. I nie był to bynajmniej taniec chocholi, tylko oczywisty przejaw nieposkromionej potrzeby zamanifestowania ogromnych pokładów młodzieńczej energii, która tkwi w nas na przekór wszystkim i wszystkiemu.

Droga powrotna okazała się krótka, przystanek autobusowy niedaleki, a szkoda, bo szło się lekko, żwawo i wesoło, co pozwoliło nawet na tym niewielkim kawałku dostrzec tu i ówdzie drobne piękno ukryte w szarości, a wydobyte przez bardziej spostrzegawcze, bo roześmiane, oczy.

Organizacja i zarządzanie

  1. Spacerowi przez las przewodził Leon, dostarczając uczestnikom wszelkich informacji; już to dokąd prowadzą krzyżujące się ścieżki, już to gdzie zmierzają mijane strumyki. Wypada nadmienić , że jest laureatem noworocznej nagrody Złotej Myszy( w kolorze popielatym), przyznanej przez Fundację bez Dotacji za całokształt pracy popularyzatorskiej i nieocenione wprost zasługi dla Klubu.
  2. Funkcję rzecznika prasowego Wycieczki Choinkowo-Karnawałowej sprawowała Ola
  3. W roli Przodownika Chóru wystąpiła Monika-Basia.
  4. Jako solistka partii tanecznych imprezy bawiła zebranych wymieniana już wyżej wielofunkcyjna koleżanka, Ola
  5. Obsługa operatorska (kamera) : spoczywała w rękach Magdy i Leona
  6. Rejestracja fotograficzna: wszyscy po trochu
  7. Obiektem szczególnego podziwu całego zgromadzenia stała się Jadzia, która nie stawiwszy się w punkcie zbornym z powodów zwanych siłą wyższą, zdążyła jednak dogonić wycieczkę tuż przed biesiadą.
  8. Relację z wycieczki sporządziła Ala, załączone zdjęcia są autorstwa Madzi.

PS Mimo podjętych starań nie zdołano ustalić, kto zjadł ostatnią bezpańską kiełbaskę, długo powiewającą smętnie na patyku.

 

Free Joomla Lightbox Gallery